Jak przetransportować auto na inny kontynent i nie zbankrutować?

Zaraz po podjęciu decyzji o wyprawie zaczęliśmy się zastanawiać jak najtaniej przewieźć nasz samochód do Ameryki Południowej. Okazuje się, że sprawa, na pierwszy rzut oka dość prosta, jest jednak bardziej złożona.

Sprawdziliśmy wiele różnych opcji i w zasadzie wybór ogranicza się do dwóch: kontener lub RO-RO (roll on-roll off).

Transport w kontenerze jest dość popularny wśród podróżników, ale nie najtańszy. Auto pakuje się w porcie nadania do zaplombowanego kontenera i odbiera po rozładowaniu po drugiej stronie „wody”. Jest to podobno sposób najbezpieczniejszy a kradzieże zdarzają się rzadko (nie ma 100% pewności, że jednak nic się nie przydarzy.

Do 20-stopowego kontenera nasze auto wjechałoby z trudem, przez wysokość. Namiot dachowy robi swoje. Można by próbować „zarobić” te kilka centymetrów i go tam jakoś „wepchnąć”, lecz nie mieliśmy pewności co do powodzenia tej opcji.

40-stopowy kontener pomieści dwa auta, jest drogi, ale teoretycznie kosztami transportu można się z kimś podzielić. Pytanie z kim? Na różnych forach ludzie czasem umawiają się na wspólny transport. A co jak się nie uda? Koszty transportu w dużym kontenerze są ogromne.

No właśnie, co do kosztów – sprawa nie jest do końca oczywista i niektóre firmy skrzętnie ukrywają pewien fakt. Koszty dzielą się na dwie części – koszty nadania i fracht morski, za które płacimy przy nadaniu auta to tylko część rachunków do zapłaty. Reszta płatna jest przy odbiorze. Na koszty odbioru składają się opłaty portowe, koszty rozładunku i różne opłaty lokalne (np. za tzw import tymczasowy). Wiem, że niektórych te rachunki bardzo niemile zaskoczyły. Rozładunek kontenera 40 stopowego w Buenos Aires potrafi kosztować 3000USD. Dlatego warto rozważyć opcję RO-RO

RO-RO polega na wysłaniu auta na statku przystosowanym do transportu aut. Samochód sam musi wjechać i zjechać ze statku. Jest bardziej narażony na rabunek, bo kluczyki zostawiamy obsłudze w porcie i odbieramy je razem z autem. Znane są przypadki kradzieży z auto przesyłanych w Ro-Ro Przy rozładunku pobierana jest opłata portowa, ale dużo niższa niż w przypadku kontenerów. Teoretycznie w aucie nie powinno być rzeczy osobistych, ale jeśli są w bagażniku to jest OK, ale nie można ich ubezpieczyć (czyt. ubezpieczenie auta w transporcie nie obejmuje rzeczy osobistych wewnątrz).

My nadaliśmy nasze auto dość mocno zapakowane, jedynie ubrania i jakieś wartościowsze rzeczy poleciały z nami samolotem.

Wszystko poszło bezproblemowo. Odbiór oraz formalności w Montevideo udało się załatwić w trzy godziny. Urugwaj jest podobno bardziej przyjazny niż Argentyna jeśli chodzi o procedury importu tymczasowego i chyba tak faktycznie jest.

Na koniec jeszcze słowo uznania dla Martina z firmy IVSS UK (https://ivssuk.com/) , który pomógł nam załatwić transport RoRo – mogę ich śmiało polecić.

Komentarze (8):

  1. Daniel

    sie 30, 2019 o 23:25

    Cześć, dzięki za bardzo pomocny wpis 🙂 . Tez zamierzam przetransportować samochód, a po podróży sprzedać go n miejscu.

    Czy możecie powiedzieć coś o kosztach całkowitych transportu i ubezpieczeniu jakie wzięliście ?

    Pozdrawiam
    Daniel

    Odpowiedz
    • savik

      wrz 4, 2019 o 19:43

      Koszty przybliżone możesz policzyć na stronie Martina (https://ivssuk.com/shipping-quotation/). Nie odbiegały wiele od ceny, którą finalnie zapłaciliśmy. Powrót z Cartageny był odrobinę tańszy.

      Odpowiedz
      • Daniel

        wrz 6, 2019 o 10:51

        Super! Bardzo Ci dziękuję za podpowiedź. Organizacja coraz bardziej pokazuje zarys podróży 😀

  2. jack

    gru 1, 2020 o 07:23

    Witam. Czyli koszty frachtu roro plus rozładunek w Montevideo powinien zamknąć sie w jedna stronę w 2000 dolarow? A jak z wykupem.oc na urugwaj, argentyne ,chile, Brazylie, Wenezuele itd? Trzeba hakowac system czy wystarczy wykupić przez internet ?

    Odpowiedz
    • savik

      gru 18, 2020 o 11:30

      Jeśli chodzi o OC – Na część krajów, należących do tzw. mercosur https://en.wikipedia.org/wiki/Mercosur można wykupić jedną polisę. Można to załatwić na miejscu, my kupowaliśmy przez pośrednika – IVSS.

      Później kupowaliśmy ubezpieczenia na granicach

      Odpowiedz
    • savik

      gru 18, 2020 o 11:32

      W kwestii frachtu – zapłaciliśmy niecałe 2200 Euro za wysyłkę RORO, z ubezpieczeniem. Do tego trzeba doliczyć rozładunek w Montevideo, więc trochę drożej

      Odpowiedz
      • Kinga

        paź 25, 2021 o 11:47

        Mam pytanie czy to jest cena w jedną czy w dwie strony? I jak z campervanami czy cena jest wyższa?

  3. savik

    paź 26, 2021 o 11:29

    2200Euro to koszt wysyłki w jedną stronę (Niemcy->Urugwaj w roku 2019). Cena za kampera powinna być taka sama. Do tego doszło (o ile dobrze pamiętam) jakieś 600USD za rozładunek. Martin z IVSS przy robieniu ofert dokładał informacje o kosztach rozładunku, które były bardzo bliskie rzeczywistości

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *