Wyboista droga do Medellín

Po weekendzie spędzonym z kawą czekały nas trudniejsze dni. Coraz bardziej dotkliwa była presja związana z koniecznością wysłania auta do Polski. Dni było coraz mniej i trzeba było jechać w

Ruta del Café

Kawa… obok czerwonego wytrawnego wina to mój ulubiony napój. Tym drugim mogliśmy rozkoszować się w Argentynie i Chile w Kolumbii zaś przyszedł czas na kawę. Oczywiście delektujemy się nią przez

Valle de Cocora

Jednym z naszych głównych celów podróży przez Kolumbię było odwiedzenie Ruta del Cafe. Naszą wycieczkę po tym regionie zaczęliśmy od wizyty w przeuroczych miejscowościach Finlandia i Salento, które cieszą oczy

Kolibry

Od pierwszego spotkania z tymi cudownymi istotami w Chile marzyłem o zrobieniu im dobrego zdjęcia. W normalnych warunkach praktycznie nie ma na to szans bez super sprzętu, bo ruszają się

Tranzytem przez południową Kolumbię

Po przekroczeniu pozornie trudnej granicy Ekwador- Kolumbia udaliśmy się w kierunku Cartageny, na dotarcie do której mieliśmy dwa tygodnie. Zacznijmy jednak od początku. Przejście graniczne nieopodal Ekwadorskiej miejscowości Tulcan to

Niedźwiedzie w Ekwadorze

Po tripie po wulkanach udaliśmy się w okolice miejscowości Pimampiro do Mirador del Oso Andino (https://www.facebook.com/miradordelosoandino/) – czyli punktu obserwacji niedźwiedzi andyjskich. Choć zwierzęta te nie są tak „spektakularne” jak

Wulkany Ekwadoru i przełamywanie barier

„Mamo mamo, a czy w Ameryce Południowej są wulkany? Bo jak tak, to ja tam nie chcę jechać.” – powiedziała Ewa na początku naszej wyprawy. Podczas przejazdu przez Argentynę upewniała

Quito

W tym miejscu powinien znaleźć się artykuł o Quito – stolicy Ekwadoru, w której spędziliśmy dwa dni. Przyznać się jednak musimy do ignorancji, w ramach której miasta tego w ogóle

Namorzyny na Isla del Amor

Las namorzynowy – to pojęcie było dla mnie zupełnie abstrakcyjne przed naszą wyprawą. Może dlatego, że w mojej szkole lekcje biologii były porażką, a ja nie planowałem nigdy związać swojej

Przekraczamy równik

Po 107 dniach od wjechania do Ushuai – czyli wysuniętego najdalej na południe miasta  na Świecie, przekroczyliśmy równik i znów woda w umywalce zaczęła kręcić się w odpowiednia stronę. Nasze